Wypadanie włosów

Wypadanie włosów – przyczyny i sposoby leczenia

Przyczyny łysienia androgenowego według nowych badań

Zespół naukowców z Filadelfii opublikował na łamach gazety ostatnie wyniki swoich badań nad problemem łysienia. Twierdzą i nawet przedstawiają dowody, na to, że za problem łysienia odpowiada obecność pewnego białka, które normalnie pełni inne ważne funkcję w ludzkim organizmie.

Ogólnie problem  wypadania włosów ( łysienia ) dotyczy znacznej części naszego społeczeństwa i dotyka zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Jest wiele odmian łysienia, niektóre z nich obejmują nawet dwa procent ziemskiej populacji, jak ma to np. miejsce w przypadku łysienia plackowatego. Jest to dość charakterystyczny rodzaj łysienia objawiający się owalnymi obszarami pozbawionymi włosów. Pierwsze objawy łysienia mogą objawiać się już we wczesnym dzieciństwie. Łysienie to nie oszczędza ani mężczyzn ani kobiet, nawet kobiety częściej cierpią na tą przypadłość. Choć łysienie najczęściej utożsamiane jest z mężczyznami. Za przyczynę łysienia plackowatego obwinia się układ odpornościowy, który atakuje tkanki własnego organizmu, a tak pobudzony układ odpornościowy, atakuje mieszki włosowe i w efekcie doprowadza do utraty włosów.

Słysząc o łysieniu jednak najczęściej kojarzy nam się to z łysieniem androgenowym. Łysienie to znane jest też pod inną nazwą mianowicie łysienie typu męskiego. Co ciekawe owe łysienie dotyka również kobiety jednak, o wiele rzadziej niż w przypadku mężczyzn. Potrafi się pojawić już u nastolatków, zauważono, że w występowaniu łysienia androgenowego obowiązuje tzw. zasada „dziesięciu”, co to oznacza? Oznacza to, że w wieku trzydziestu lat cierpi na nie ok. trzydziestu procent panów, w wieku czterdziestu, czterdzieści procent itd. Nie trudno zauważyć, iż jest to problem na dużą skalę. Z racji na to, że miliony mężczyzn ma problem z łysieniem androgenowym, to koncerny kosmetyczne i farmaceutyczne wydają miliony dolarów na badania, w celu opracowania skutecznej metody walki z łysieniem. Na chwilę obecną jedynymi zarejestrowanymi preparatami przeznaczonymi do walki z wypadaniem włosów jest minoksydyl oraz finasteryd. Oba nie gwarantują stuprocentowej skuteczności i jedynie powstrzymują proces łysienia. Żeby odzyskać utracone włosy trzeba je przeszczepić, choć chirurgia plastyczna osiągnęła bardzo dużo, jeśli chodzi o przeszczep włosów to i ta metoda nie jest bez wad, często problemem jest wciąż wysoka cena.

Prócz stosowania leków i wykonywaniu przeszczepu można również wykorzystywać inne metody walki z wypadaniem włosów. Do prawidłowego rozwoju włosa skóra głowy potrzebuje odpowiedniego odżywienia, które można poprawić stosując specjalne kremy i maści w domowym zaciszu lub skorzystać np. z mezoterapii igłowej udając się do specjalistycznego gabinetu. Problem w tym, że skuteczność tych metod jest wciąż niewystarczająca.

Do tej pory za wypadanie włosów obwiniano przede wszystkim geny oraz testosteron, a właściwie jego pochodną formę dihydrotestosteron. Testosteron należy do androgenów, stąd też nazwa łysienia – androgenowe. Testosteron decyduje o męskich cechach płciowych, jednak inna jego aktywna forma, negatywnie oddziałuje na mieszki włosowe. Początki łysienia widoczne są na przedniej linii brzegowej głowy oraz na skroniach, by następnie pozbawić nas włosów na czubku głowy. Za skłonności na ten rodzaj łysienia odpowiadają przede wszystkim geny, a nie jak głosi powszechna opinia ilość testosteronu. Problem leży we wrażliwości komórek mieszków na działanie DHT, czyli dihydrotestosteronu.

Całkowicie inny pogląd na sprawę łysienia, przedstawili naukowcy z Uniwersytetu w stanie Pensylwania, na łamach „Science Translational Medicine”.  Naukowcy, aby bliżej poznać problem łysienia przebadali próbki skóry pobranej od łysiejących mężczyzn. Cześć z próbek skóry posiadała włosy, druga była ich pozbawiona. Po wnikliwej analizie zauważono, iż próbki skóry pozbawionej włosów, zawierały kilkakrotnie więcej białka – PGD2, wraz z jego pochodnymi i enzymami, które odpowiadają za ich produkcję. Pod tajemniczą nazwą PGD2 kryje się prostaglandyna D2, białko, które odpowiada w ludzkim organizmie za kontrolę wzrostu komórek, rozwoju reakcji zapalnej czy kurczeniu i rozkurczaniu mięśni. Inne białko z tej rodziny odpowiedzialne jest za rozrost włosów, stąd też zdziwienie, że PGD2, oddziałuje na włosy zupełnie na odwrót. Im więcej prostaglandyny D2, było na badanej skórze tym włosy były bardziej słabe lub nie było ich już w ogóle.

Zainspirowani wynikami badań naukowcy przeprowadzili kolejne eksperymenty, w celu potwierdzenia wpływu PGD2 na wypadanie włosów. Białko podane zostało myszom, gdzie prawie natychmiast zauważono zahamowanie wzrostu włosów. Podobny eksperyment przeprowadzono również na skórze ludzkiej, a wyniki jedynie upewniały naukowców o słuszności założeń.

Przy wykorzystaniu inżynierii genetycznej, wyhodowane zostały myszy, posiadające wysoko aktywny gen, odpowiedzialny za produkcję prostaglandyny D2. Myszy przez cały swój cykl życia były kompletnie łyse.

Na podstawie powyższych eksperymentów, naukowcy uzyskali potwierdzenie faktu, iż prostaglandyna D2, odgrywa kluczową rolę w procesie wypadania włosów. Ponadto odkryto, że PGD2, oddziałuje na mieszki włosowe za pośrednictwem receptora GPR44. Prostaglandyna mając styczność z tym receptorem jest w stanie zniszczyć mieszek włosowy. Zdaniem naukowców, oddziałując na receptor GPR44, poprzez zahamowanie jego działania, skutecznie zwalczymy problem łysienia. Wystarczy stworzyć krem lub maść zdolną blokować receptor, a nawet środki już takie istnieją i są w fazie testów.